Zamówiła taksówkę i pojechała do Iwony. Nie chciała wrócić do pustego mieszkania, a oprócz Szwed nie miała tak naprawdę nikogo z kim mogłaby porozmawiać, po prostu pobyć.
Weszła do doskonale znanego sobie budynku i zadzwoniła do odpowiednich drzwi. Po chwili pojawiła się w nich Iwona.
- Natalia.. Chodź.. - zaprosiła ją do środka, jednocześnie zawiązują mocniej szlafrok.
- Obudziłam Cię.
- Nie szkodzi. - Uśmiechnęła się. - Coś się stało? - zapytała po chwili, spoglądając w oczy Lipskiej.
- Bez zmian. - Odpowiedziała cicho.
- Chodź, musisz się przespać. Przygotują Ci pokój Igora, to znaczy.. Twój pokój. - Ponownie się do niej uśmiechnęła.
Lipska usiadła w fotelu, nie zdejmując nawet płaszcza. Bez słowa, patrzyła jak Iwona wyciąga z szafy czystą pościel.
- Ja wiem, że teraz to nie ma żadnego znaczenia i co innego jest najważniejsze.. - odezwała się po chwili – ale matka Artura nawet nie wiedziała o mnie. Ciągle myśli, że to Dorota...
- Zrobiło Ci się przykro, ale może po prostu nie było okazji? Przecież wiesz, że Artur..
- Wiem.
- Pomyśl, że wszystko będzie dobrze i spróbuj się przespać. Jesteś strasznie blada. Przed 8 pojadę do hotelu, a koło południa mogę zawieść Cię do szpitala, co?
- Dziękuję. I przepraszam.
***
Iwona tak jak obiecała, załatwiła w hotelu najpotrzebniejsze sprawy i już po 12 była z powrotem w mieszkaniu. Delikatnie uchyliła drzwi, zaglądając do pokoju zajmowanego przez Natalię. Dziewczyna siedziała w łóżku, obejmując ramionami kolana ze wzrokiem utkwionym w oknie.
- Nie śpisz.. Przyjdź za chwilę, kupiłam świeże pieczywo. - Wycofała się, kierując się do kuchni. Odłożyła siatki na stół, zdejmując płaszcz.
Po chwili do pomieszczenia weszła Natalia. Usiadła przy stole, nie zwracając nawet uwagi na kanapkę podsuniętą jej przez kobietę.
- Spałaś w ogóle?
- Trochę...
- Zjedz coś.
- Nie jestem głodna..
- Kiedy ostatnio coś jadłaś? Napij się chociaż kawy.
- Mhm.. - przytaknęła i po chwili sięgnęła po kubek. Jednak zaraz po pierwszym łyku, natychmiast odstawiła go, rozlewając kawę i wybiegła z kuchni.
- Natalia?! - Iwona poszła za nią. - Natalia... - zapukała do łazienki, ale odpowiedział jej jedynie szum wody.
Dopiero po dłuższej chwili w drzwiach pojawiła się blada dziewczyna.
- Przepraszam... - wyszeptała, odgarniając z twarzy włosy. - Jakoś mi niedobrze. Nie wiem...
- Chodź.. - objęła ją ramieniem i zaprowadziła do salonu. - Usiądź. Nie wyglądasz najlepiej. Zaparzę Ci jakiejś mięty...
Po chwili wróciła, podając Lipskiej kubek z parującym napojem.
- Powinnaś odpocząć. - Stwierdziła, siadając w fotelu naprzeciwko. - Może to nie jest najlepszy pomysł, żebyś jechała do szpitala.. Zadzwonię do Ciebie..
- Nie.. - zaprzeczyła od razu. - Nic mi nie jest. Naprawdę już lepiej..
- No nie wiem... Na razie posiedź sobie, wypij to, a ja idę poszukać jakieś książki dla Igora.
Natalia dopiła miętę i ostrożnie podniosła się z kanapy. Ciągle nie czuła się najlepiej. Dalej trochę ją mdliło i była bardzo słaba. Powoli odniosła kubek do kuchni i przeszła do łazienki. Spojrzała do lustra, Iwona miała rację, nie wyglądała najlepiej. Nie przespana noc dawała się we znaki. Przemyła twarz zimną wodą, chcąc się jakoś rozbudzić i zajrzała do Iwony.
- Znalazłaś coś?
- Mam jakiś kryminał.. Nie wiem czy mu się spodoba. A Ty jak, lepiej?
- Mhm. Możemy jechać.
***
- A co w hotelu? - Lipska zapytała, kiedy utknęły w korku.
- W porządku. Goście już się uspokoili po wczoraj. I wszyscy pytają o Artura. Mam Ci przekazać, że trzymają za niego kciuki i są z Wami.
- … - Uśmiechnęła się tylko delikatnie.
- Matka Artura zatrzymała się u Nas.
- To dobrze.
- Mówiła, że nic się nie zmieniło. - Spojrzała kątem oka na Natalię, w która wpatrywała się w okno.
Kiedy w końcu ruszyły z miejsca, rozdzwoniła się komórka Iwony. Przez chwilę rozmawiała z kimś po drugiej stronie, a kiedy się rozłączyła, spojrzała na Natalię.
- Zupełnie zapomniałam o tym spotkaniu. Miałyśmy dzisiaj podpisać umowę na organizację tej konferencji firmy kosmetycznej. Pamiętasz?
- Mhm.
- Musimy tam podjechać, przyjechali z Francji specjalnie dla Nas.
***
- Poczekam na Ciebie w samochodzie. - Natalia odezwała się, kiedy zatrzymały się na parkingu pod hotelem. - Nie chcę tam iść, nie mam na to siły.
- Ale to może potrwać..
- Zaczekam. - Zadecydowała.
- No dobra. Postaram się załatwić to jak najszybciej.
Przedstawiciele firmy kosmetycznej, czekali już na Iwonę w jej gabinecie. Miała nadzieję, że podpisanie umowy nie potrwa długo, jednak Francuzi mieli nadzieję, na negocjacje warunków. Dotarła już do nich wiadomość o strzelaninie w hotelowej kantynie i trochę się obawiali. Menager na moment przeprosiła ich, dzwoniąc do Natalii. Po chwili udało jej się przekonać, dziewczynę, żeby weszła do środka i zaczekała na nią w restauracji. Wykonała również szybki telefon do Wioli, prosząc ją, żeby zajęła się Lipską.
Powoli wysiadła z samochodu, kierując się w stronę tylnego wejścia. Nie miała ochoty się z nikim widzieć. Chciała nawet zamówić sobie taksówkę, ale w końcu zgodziła się, żeby zaczekać w hotelu. Nie chciała jechać sama.
Szła jednym z korytarzy, kiedy nagle usłyszała za sobą głos Doroty.
- Natalia.. zaczekaj.
- Tak? - Na to spotkanie najbardziej nie miała ochoty.
- Wiem, że nie przepadamy za sobą, ale gdybyś czegoś potrzebowała..
- Dzięki. - Wysiliła się na uśmiech, chcąc odejść.
- Rozmawiałam z panią Marią. Wytłumaczyłam jej wszystko, chociaż obie wiemy, że nie ja to powinnam zrobić.
- … - przytaknęła tylko, powoli odwracając się i odchodząc. Recepcjonistka przypomniała jej o tym, o czym chciała zapomnieć. O wątpliwościach, jakie wywołała w niej matka Artura.
Weszła do restauracji siadając przy barze.
- Cześć.
- Natalia.. - Robert uśmiechnął się na jej widok. - Jak się czujesz?
- Prawdę mówiąc marnie.
- Coś się stało? - zapytał, widząc łzy delikatnie połyskujące w jej oczach.
- Nie, nie.. Z Arturem bez zmian. Tylko po prostu... No wszystko jest nie tak. - Podparła głowę ręką, starając się nie rozpłakać.
- Natalia... - podeszła do nich Wiola – Iwona prosiła, żebym się Tobą zajęła. Chodź, zjesz coś ciepłego.
- Nie, ja naprawdę..
- Chodź, chodź dziecko.. - objęła ją ramieniem, prowadząc do stolika na boku.
Więcej nie protestowała. Pozwoliła się posadzić przy stoliku, a po chwili pojawił się przed nią talerz gorącej zupy.
- Danie dnia. - Wiola uśmiechnęła się do niej, siadając naprzeciwko.
Odwzajemniła gest, sięgając powoli po łyżkę. Przez chwilę jadła w milczeniu. W pewnej chwili kiedy przeniosła swoje spojrzenie na kobietę siedzącą naprzeciwko zupełnie się rozkleiła.
- … - Wiola bez słowa, przykryła jej dłoń, swoją dłonią. - Wszystko będzie dobrze..
- Wszyscy to mówią... a ja nie mam siły. Zawsze wszystko było nie tak, a teraz... - Potrzebowała się przed kimś po prostu otworzyć, wygadać. Czuła, że kobieta, która była dobrym duchem hotelu, na pewno ją zrozumie.
***
Minęły prawie dwie godziny, kiedy Iwona pojawiła się w restauracji. Kiedy dostrzegła Natalię przy jednym ze stolików, natychmiast do niej podeszła.
- W końcu podpisaliśmy tą umowę. Musiałam im trochę opuścić, ale i tak nam się opłaca ta konferencja. Możemy jechać..
- Mhm... - Podniosła się, sięgając po torebkę i zakładając płaszcz. - Dziękuję pani Wiolu. - Uśmiechnęła się delikatnie do kobiety.
- Pamiętaj, że cały hotel jej z Wami.
- Dziękuję.
***
Kiedy tylko weszła na oddział od razu skierowała się do gabinetu lekarza. Zapukała do drzwi i delikatnie je uchyliła.
- Można?
- Tak, tak. Zapraszam panią. - Wskazał jej krzesło przed biurkiem.
- Co z Arturem? - zapytała, patrząc niepewnie na mężczyznę.
- Jest już dużo stabilniejszy. Teraz już naprawdę wszystko powinno być lepiej.
- A... kiedy odzyska przytomność?
- Tego nie mogę pani powiedzieć. To jest kwestia bardzo indywidualna. Ale pani narzeczony jest młody, ma silny organizm, więc wszystko powinno być dobrze.
- Rozumiem..
- Proszę być dobrej myśli. - Lekarz uśmiechnął się do niej. - Może pani na chwilę przy nim posiedzieć.
***
Siedziała obok łóżka Artura, ujmując jego rękę. W oczach szkliły jej się łzy, chociaż była już trochę spokojniejsza po rozmowie z lekarzem. Tak bardzo chciałaby, żeby się już obudził, żeby uśmiechnął się do niej jak zawsze.. Chciała mu powiedzieć, że jest dla niej bardzo ważny, że go kocha...
Po jakimś czasie w drzwiach sali pojawiła się Iwona.
- Natalia... - odezwała się cicho...
- … - Wstała z krzesełka, podchodząc do kobiety. - Lekarz mówi, że jest lepiej, że jest stabilniejszy. - wyjaśniła od razu, oglądając się na chłopaka.
- To dobrze. Ja jadę do hotelu.
- Dobrze, ja zostanę.
- Igor chciał, żebyś do niego zajrzała. - Uśmiechnęła się.
- Okej.
- No to trzymaj się, cześć.
Podeszła z powrotem do łóżka Artura. Ponownie ujęła jego dłoń, wtulając w nią twarz. Chociaż wiedziała, że w tym momencie nie może mu nijak pomóc, to jednak czuła się pewnie siedząc przy nim. Jak gdyby kiedy go pilnowała, nic nie mogło mu się stać.
- Kochanie.. - delikatne przejechała dłonią po jego policzku – proszę, wróć do mnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz