Kiedy spojrzała na komórkę,
dochodziła 17. Nawet nie zauważyła, kiedy minęły dwie godziny.
Powoli, starła z policzków pojedyncze łzy i wstając, nachyliła
się nad Arturem i musnęła jego czoło. W drzwiach sali, prawie
wpadła na jego matkę.
- Dzień dobry.. - odwróciła wzrok, chcąc ją jak najszybciej wyminąć.
- Pani Natalio.. możemy porozmawiać? - Górska zapytała, dotykając jej ręki. - Na moment. - Dodała, widząc niepewne spojrzenie dziewczyny.
- Dobrze.
Podeszły do rzędu krzeseł pod ścianą.
- Chciałam panią przeprosić. To wszystko jakoś głupio wyszło..
- Nic się nie stało. - Uśmiechnęła się do niej blado. - To nie pani wina.
- No tak.. - doskonale zrozumiała co Lipska miała na myśli. - Rozmawiałam z lekarzem, powiedział, że jest lepiej.
- Też z nim rozmawiałam. Przepraszam, pójdę. Chciałam pojechać do domu.
- A ja do Artura. - Uśmiechnęła się. - Do widzenia.
Zanim wyszła ze szpitala, zajrzała jeszcze do Igora.
- Cześć. - Uśmiechnęła się. - Chciałeś, żebym przyszła.
- Chodź.. - podniósł się do pozycji siedzącej. - Siadaj. - wskazał jej krzesełko obok łóżka. - Jak Artur?
- Lepiej. Ale ciągle nie odzyskał przytomności..
- Da sobie radę. W końcu ma o co walczyć, prawda? - Uśmiechnął się do niej.
- … - Przytaknęła tylko.
- Chciałem z Tobą porozmawiać, a w zasadzie... przeprosić Cię. - Spoważniał, spoglądając na dziewczynę.
- Za co przeprosić? - zapytała, zupełnie nie rozumiejąc, o czym mówi.
- Nawet nie wiesz jak mi jest cholernie ciężko, kiedy pomyślę, że gdybym nie zaczął się kłócić z tamtym facetem, gdybym nie chciał go wyprowadzić... nic by się nie stało.
- Igor, przestań! Przecież.. przecież to nie jest Twoja wina. Każdy mógłby się obwiniać.. - W jej oczach pojawiły się łzy. Wzięła głęboki oddech. - Powiedz lepiej jak Ty się czujesz? Kiedy wychodzisz?
- Bywało gorzej. Prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia.
Przerwało im pukanie do drzwi, w których pojawiła się Julka.
- To ja Was zostawię. - Natalia wstała, kierując się do drzwi. - Trzymajcie się.
Weszła do mieszkania, zdjęła płaszczyk, buty i usiadła na kanapie podwijając nogi. Była wykończona. Teraz chciałaby się tylko przytulić do Artura i już nigdzie się tego dnia nie ruszać. Ale była sama. Zupełnie. Wtuliła się w poduszkę przymykając oczy. Sama nie wiedziała, kiedy zasnęła. Obudził ją dźwięk telefonu. Na ekranie migało 'Iwona dzwoni'. Odebrała, podnosząc się. Szwed chciała upewnić się, że wszystko w porządku, że sobie radzi. Po skończonej rozmowie, przeszła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Dochodziła 21. Położyła się do łóżka. Nie potrafiła przestać myśleć o Górskim, o tym, że teraz leży w szpitalu zupełnie sam, nieprzytomny. Chociaż wypłakała już tyle łez, ciągle nowe pojawiały się w jej oczach. Chciała, żeby ten koszmar się już skończył.
- Dzień dobry.. - odwróciła wzrok, chcąc ją jak najszybciej wyminąć.
- Pani Natalio.. możemy porozmawiać? - Górska zapytała, dotykając jej ręki. - Na moment. - Dodała, widząc niepewne spojrzenie dziewczyny.
- Dobrze.
Podeszły do rzędu krzeseł pod ścianą.
- Chciałam panią przeprosić. To wszystko jakoś głupio wyszło..
- Nic się nie stało. - Uśmiechnęła się do niej blado. - To nie pani wina.
- No tak.. - doskonale zrozumiała co Lipska miała na myśli. - Rozmawiałam z lekarzem, powiedział, że jest lepiej.
- Też z nim rozmawiałam. Przepraszam, pójdę. Chciałam pojechać do domu.
- A ja do Artura. - Uśmiechnęła się. - Do widzenia.
Zanim wyszła ze szpitala, zajrzała jeszcze do Igora.
- Cześć. - Uśmiechnęła się. - Chciałeś, żebym przyszła.
- Chodź.. - podniósł się do pozycji siedzącej. - Siadaj. - wskazał jej krzesełko obok łóżka. - Jak Artur?
- Lepiej. Ale ciągle nie odzyskał przytomności..
- Da sobie radę. W końcu ma o co walczyć, prawda? - Uśmiechnął się do niej.
- … - Przytaknęła tylko.
- Chciałem z Tobą porozmawiać, a w zasadzie... przeprosić Cię. - Spoważniał, spoglądając na dziewczynę.
- Za co przeprosić? - zapytała, zupełnie nie rozumiejąc, o czym mówi.
- Nawet nie wiesz jak mi jest cholernie ciężko, kiedy pomyślę, że gdybym nie zaczął się kłócić z tamtym facetem, gdybym nie chciał go wyprowadzić... nic by się nie stało.
- Igor, przestań! Przecież.. przecież to nie jest Twoja wina. Każdy mógłby się obwiniać.. - W jej oczach pojawiły się łzy. Wzięła głęboki oddech. - Powiedz lepiej jak Ty się czujesz? Kiedy wychodzisz?
- Bywało gorzej. Prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia.
Przerwało im pukanie do drzwi, w których pojawiła się Julka.
- To ja Was zostawię. - Natalia wstała, kierując się do drzwi. - Trzymajcie się.
***
Weszła do mieszkania, zdjęła płaszczyk, buty i usiadła na kanapie podwijając nogi. Była wykończona. Teraz chciałaby się tylko przytulić do Artura i już nigdzie się tego dnia nie ruszać. Ale była sama. Zupełnie. Wtuliła się w poduszkę przymykając oczy. Sama nie wiedziała, kiedy zasnęła. Obudził ją dźwięk telefonu. Na ekranie migało 'Iwona dzwoni'. Odebrała, podnosząc się. Szwed chciała upewnić się, że wszystko w porządku, że sobie radzi. Po skończonej rozmowie, przeszła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Dochodziła 21. Położyła się do łóżka. Nie potrafiła przestać myśleć o Górskim, o tym, że teraz leży w szpitalu zupełnie sam, nieprzytomny. Chociaż wypłakała już tyle łez, ciągle nowe pojawiały się w jej oczach. Chciała, żeby ten koszmar się już skończył.
***
Obudziła się bardzo wcześnie. Budzik na szafce wskazywał 6:10. Powoli podniosła się. Nie czuła się najlepiej, znowu ją mdliło. Wstała przechodząc do kuchni. Usiadła przy stole, ze szklanką wody. Nie miała pojęcia co się dzieje, przecież nic takiego nie zjadła... Kiedy przez dłuższy czas nie poczuła się lepiej, zaparzyła sobie mięty i postanowiła razem z kubkiem wrócić do łóżka.
Kiedy w końcu ostatecznie wstała, czuła się dużo lepiej. Zrobiła sobie szybko jakieś śniadanie i zaczęła szykować się do szpitala. Już prawie wychodziła z mieszkania, kiedy dostała sms'a od Iwony, żeby przyjechała do hotelu. Westchnęła, wrzucając telefon do torebki i zamknęła za sobą drzwi. Na szczęście było już na tyle późno, że poranne korki się skończyły i już kilkanaście minut później zaparkowała pod hotelem. Znowu jak poprzednio skierowała się w stronę tylnego wejścia.
Po chwili zapukała do gabinetu Iwony.
- Proszę.
- Cześć. - Weszła do środka, siadając przed biurkiem.
- O, dobrze, że jesteś. Musisz mi to podpisać... - Podsunęła jej kilka kartek A4. - Miałam to już kilka dni temu odesłać.. A jak się czujesz dzisiaj? - Spojrzała na Lipską, kiedy odłożyła długopis.
- Teraz już dobrze. - Uśmiechnęła się.
- A przedtem? - Przyjrzała jej się uważnie.
- Ojej, też dobrze.
- Natalia.
- No, znowu było mi niedobrze, ale przeszło. To pewnie z nerwów. - Zaczęła zbierać swoje rzeczy.
- Zaczekaj.. - zatrzymała ją, jednak zaraz później się zawahała...
- Tak? - Usiadła z powrotem.
- Już wczoraj kiedy wybiegłaś do łazienki pomyślałam coś takiego... Może Ty po prostu jesteś..
- Jestem?
- Może jesteś w ciąży?
- Co? Ja.. nie... - Zaprzeczyła od razu. - Nie możliwe. Mówię Ci, to pewnie ze stresu. Jadę teraz do szpitala.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz