Długo siedzieli w milczeniu. Natalia nie potrafiła przestać myśleć, co będzie jeśli... Tak cholernie się bała. Tak długo im nie wychodziło. Najpierw przez Mateusza, potem pojawił się Tomek, a z drugiej strony była Dorota. A teraz kiedy wyjaśnili sobie wszystko, kiedy byli szczęśliwi, stało się to wszystko.
Po jakimś czasie podniosła wzrok na siedzącego obok chłopaka.
- A Malewicz?
- ... - pokręcił tylko przecząco głową.
- Nie żyje.. - odpowiedziała sama sobie i utkwiła wzrok w martwym punkcie.
Znowu zapanowało milczenie.
Przed szpitalem zatrzymał się ciemny samochód, z którego w pośpiechu wysiadła Iwona i Andrzej. Kobieta od razu podbiegła do ławki, na której siedziała Lipska z Robertem.
- Natalia, co z Igorem?
- ... - dziewczyna jednak nie spojrzała nawet na nią.
- Robert.. - spojrzała na barmana z przerażeniem.
- Wszystko jest dobrze. Trzecie piętro, 120.
Od razu oboje w biegli do szpitala.
Po chwili znaleźli się na odpowiednim korytarzu, szukając drzwi nr.120.
- Tutaj. - Andrzej, nacisnął klamkę.
- Igor... - Iwona od razu znalazła się przy łóżku syna, a w jej oczach zaiskrzyły się łzy. - Igor..
- Spokojnie, jeszcze żyję.. - spróbował się uśmiechnąć.
- Ale co się stało? Bardzo Cię boli? - Spojrzała na jego zabandażowane ramię.
- Da się przeżyć. - Stwierdził. Kiedy oboje już uspokoili się nieco i zobaczyli, że Igorowi naprawdę już nic nie grozi, opowiedział im na tyle szczegółowo, na ile pamiętał, co się stało. - A teraz lepiej powiedzcie mi jak Natalia się trzyma?
- Natalia? - niezrozumiała o co mu chodzi.
- Robert był, mówił, że z Arturem jest źle.
- Artura też postrzelił? O Boże...
***
- Naprawdę powinieneś pojechać.. - Odezwała się, spoglądając kontem oka na chłopaka siedzącego obok. - Nie ma sensu, żebyś tu siedział, a ja dzisiaj na pewno nie wrócę do domu.
- No dobrze, tylko pamiętaj, jakbyś mnie potrzebowała, zawsze możesz dzwonić.
- Mhm.. Dziękuję.
- Trzymaj się. - Posłał jej ciepły uśmiech i powoli skierował się do samochodu.
Kiedy Robert odjechał już spod szpitala, Natalia powoli weszła do środka. Wchodząc na odpowiedni oddział wpadła na Iwonę.
- Natalia.. co z Arturem? - Dotknęła ramienia dziewczyny, patrząc na nią z troską.
- Jest po operacji, ale.. ta noc jest decydująca.. - odpowiedziała, łamiącym się głosem, a oczy znowu wypełniły jej się łzami.
- Cii... Będzie dobrze.. - kobieta
przytuliła ją do siebie, głaszcząc jej plecy. - Chodź
usiądziemy. Zostanę z Tobą na chwilę. Igor pytał o Was.. -
odezwała się po chwili ciszy. Chciała jakoś wciągnąć Lipską w
rozmowę, żeby chociaż przez chwilę przestała się martwić,
jednak dziewczyna nawet nie zareagowała, patrząc w ścianę.
- On miał rację. - Odezwała się w pewnej chwili. - Jestem podłą suką.
- Co? O czym Ty mówisz? - Szwed spojrzał na nią zupełnie zaskoczona.
- Kiedy dowiedziałam się, że nie żyje, poczułam ulgę. Rozumiesz? Jakbym się ucieszyła, że umarł.. - Wybuchnęła płaczem, ukrywając twarz w dłoniach.
- Natalia.. - domyśliła się, że dziewczyna mówi o Malewiczu – masz prawo tak się czuć. Ostatnio dużo przez niego przeżyłaś. No już...
- Ale to jest takie... Artur też tutaj jest przeze mnie.. gdybym... gdybym zebrała pieniądze.. - mówiła powoli, połykając łzy. - Gdybym nie prosiła Tomka, żeby przyjechał do hotelu...
- Nie możesz się za to obwiniać! Teraz najważniejsze żeby wszystko dobrze się skończyło. Musisz myśleć pozytywnie, wierzyć w Artura, a nie roztrząsać co mogłaś zrobić.
- …. - przytaknęła tylko, próbując się jakoś uspokoić.
- Może pójdziemy do bufetu? Napijemy się herbaty...
- Niczego nie przełknę... - wstała z krzesełka, przechodząc kawałek. - Będziesz dzisiaj w hotelu? Trzeba tam będzie ogarnąć wszystko..
- Prosto stąd tam pojadę. Wiola już do mnie dzwoniła, zajęła się wszystkim.
- To dobrze. Pozdrów Igora ode mnie. - Wysiliła się na blady uśmiech.
- Natalia... - wstała, podchodząc do niej. Widziała jak bardzo stara się trzymać. - Naprawdę wszystko będzie dobrze. - W tej samej chwili rozdzwoniła się jej komórka. - To Andrzej.
- Idź.
- Gdybyś mnie potrzebowała możesz dzwonić o każdej porze, wiesz o tym?
- … - przytaknęła, wtulając się w ramiona kobiety.
- Zajrzę rano, trzymaj się.
Kiedy Iwona zniknęła za drzwiami oddziału, dziewczyna skierowała się powoli w stronę drzwi z napisem OIOM. Podeszła do szyby oddzielającej ją od sali na której leżał Artur i na moment przymknęła oczy. Kiedy spojrzała na niego, oczy mimowolnie zaszły jej łzami. Był taki blady, podłączony do tej całej aparatury.. Zupełnie bezbronny. Tak bardzo chciałaby mu jakoś pomóc.. Ale teraz mogła tylko czekać i to było najgorsze. Bezradność.
Nie zauważyła nawet, kiedy podszedł do niej lekarz, z którym wcześniej rozmawiała.
- Powinna pani pojechać do domu i odpocząć. Tutaj naprawdę nic pani nie zdziała.
- Zostanę tutaj. - Odpowiedziała zdecydowana.
- Zawiadomiła pani jego rodzinę? - zapytał.
- Tak. Matka przyjedzie. - Starła z policzka pojedynczą łzę.
- Proszę być dobrej myśli. - Lekarz posłał jej ciepły uśmiech i wszedł na salę Górskiego.
Przez moment patrzyła jak sprawdza coś na monitorze, bada puls Artura.. W końcu powoli odwróciła się i odeszła w stronę rzędu krzeseł. Usiadła na jednym z nich, kładąc obok płaszcz i torebkę. Oparła głowę na rękach, próbując skierować swoje myśli gdzieś indziej. Nie miała już siły płakać.
- On miał rację. - Odezwała się w pewnej chwili. - Jestem podłą suką.
- Co? O czym Ty mówisz? - Szwed spojrzał na nią zupełnie zaskoczona.
- Kiedy dowiedziałam się, że nie żyje, poczułam ulgę. Rozumiesz? Jakbym się ucieszyła, że umarł.. - Wybuchnęła płaczem, ukrywając twarz w dłoniach.
- Natalia.. - domyśliła się, że dziewczyna mówi o Malewiczu – masz prawo tak się czuć. Ostatnio dużo przez niego przeżyłaś. No już...
- Ale to jest takie... Artur też tutaj jest przeze mnie.. gdybym... gdybym zebrała pieniądze.. - mówiła powoli, połykając łzy. - Gdybym nie prosiła Tomka, żeby przyjechał do hotelu...
- Nie możesz się za to obwiniać! Teraz najważniejsze żeby wszystko dobrze się skończyło. Musisz myśleć pozytywnie, wierzyć w Artura, a nie roztrząsać co mogłaś zrobić.
- …. - przytaknęła tylko, próbując się jakoś uspokoić.
- Może pójdziemy do bufetu? Napijemy się herbaty...
- Niczego nie przełknę... - wstała z krzesełka, przechodząc kawałek. - Będziesz dzisiaj w hotelu? Trzeba tam będzie ogarnąć wszystko..
- Prosto stąd tam pojadę. Wiola już do mnie dzwoniła, zajęła się wszystkim.
- To dobrze. Pozdrów Igora ode mnie. - Wysiliła się na blady uśmiech.
- Natalia... - wstała, podchodząc do niej. Widziała jak bardzo stara się trzymać. - Naprawdę wszystko będzie dobrze. - W tej samej chwili rozdzwoniła się jej komórka. - To Andrzej.
- Idź.
- Gdybyś mnie potrzebowała możesz dzwonić o każdej porze, wiesz o tym?
- … - przytaknęła, wtulając się w ramiona kobiety.
- Zajrzę rano, trzymaj się.
Kiedy Iwona zniknęła za drzwiami oddziału, dziewczyna skierowała się powoli w stronę drzwi z napisem OIOM. Podeszła do szyby oddzielającej ją od sali na której leżał Artur i na moment przymknęła oczy. Kiedy spojrzała na niego, oczy mimowolnie zaszły jej łzami. Był taki blady, podłączony do tej całej aparatury.. Zupełnie bezbronny. Tak bardzo chciałaby mu jakoś pomóc.. Ale teraz mogła tylko czekać i to było najgorsze. Bezradność.
Nie zauważyła nawet, kiedy podszedł do niej lekarz, z którym wcześniej rozmawiała.
- Powinna pani pojechać do domu i odpocząć. Tutaj naprawdę nic pani nie zdziała.
- Zostanę tutaj. - Odpowiedziała zdecydowana.
- Zawiadomiła pani jego rodzinę? - zapytał.
- Tak. Matka przyjedzie. - Starła z policzka pojedynczą łzę.
- Proszę być dobrej myśli. - Lekarz posłał jej ciepły uśmiech i wszedł na salę Górskiego.
Przez moment patrzyła jak sprawdza coś na monitorze, bada puls Artura.. W końcu powoli odwróciła się i odeszła w stronę rzędu krzeseł. Usiadła na jednym z nich, kładąc obok płaszcz i torebkę. Oparła głowę na rękach, próbując skierować swoje myśli gdzieś indziej. Nie miała już siły płakać.
Przytul mocno Tuśkę i powiedz, że będzie dobrze!
OdpowiedzUsuńIdealnie napisane :)
A swoją drogą, dawno nie czytałam niczego nowego, pisaj! ;*