Po drodze cały czas, dźwięczały jej w głowie słowa
Iwony. Możliwe, żeby była w ciąży? Nigdy nie dopuszczała do
siebie takiej myśli.. Kiedyś miała takie obawy, ale teraz w ogóle
o tym nie pomyślała. Wchodząc do sali Artura, ciągle o tym
myślała. W progu przystanęła nagle, widząc, że nad Arturem
pochyla się dwóch lekarzy.
- Co się dzieje? - skierowała
przerażony wzrok na jego matkę.
- Chyba się budzi... -
wyjaśniła, nie odrywając spojrzenia od syna.
Kiedy spojrzała
na niego, dostrzegła minimalne ruchy powiek.
- Słyszy mnie pan?
- Lekarz zwrócił się do niego głośno.
W końcu powoli
otworzył oczy.
- Słyszy mnie pan? - Mężczyzna powtórzył
pytanie.
- … - Skinął delikatnie głową.
- Jak pan się
nazywa?
- Artur.. - odpowiedział cicho, ochrypłym głosem.
-
Został pan postrzelony, jest pan po operacji.. - Jednak Górski już
go nie słuchał. Zaczął rozglądać się sali. Kiedy dostrzegł
swoją matkę, stojącą obok, na jego twarzy pojawił się delikatny
uśmiech. Jednak rozglądał się dalej, jakby kogoś szukając. W
końcu zatrzymał swoje spojrzenie na Lipskiej.
- Natalia.. -
wymówił bezgłośnie jej imię.
- Niech pani podejdzie. - Lekarz
skinął na nią, odsuwając się.
- Artur.. - Usiadła na skraju
łóżka, ujmując jego dłoń. - Artur... - drugą dłoń przyłożyła
do jego policzka. Nie potrafiła hamować łez, spływających po jej
policzkach.
- Nie płacz.. - wyszeptał – Kocham Cię.
- Ja
Ciebie też.. Nie mów nic.. - powstrzymała go, kiedy chciał
jeszcze coś powiedzieć. Był tak strasznie słaby.
Przeniósł
swój wzrok na matkę, delikatnie unosząc dłoń. Górska podeszła
od razu do nich.
- Synku... Tak strasznie się o Ciebie bałam...
bałyśmy. - W jej oczach również pojawiły się łzy.
***
Artur
zasnął, a Natalii w końcu udało się przekonać jego matkę, że
powinna pojechać do hotelu i odpocząć. Sama jeszcze została.
Najchętniej w ogóle by się stamtąd nie ruszała i nie spuszczała
go już nigdy z oczu. Siedziała na krzesełku obok, dalej trzymając
go za rękę. Po chwili obudził się, od razu uśmiechając się na
jej widok. Jednak kiedy tylko chciał się poruszyć na jego twarzy
pojawił się grymas bólu.
- Co jest?
- Nic. W porządku. -
Ścisnął jej dłoń, na tyle na ile miał siły. - Dobrze, że
jesteś..
Ciągle nie potrafiła, pohamować łez napływających
jej do oczu.
- Natalia...
- Tak strasznie się o Ciebie
bałam.. - wtuliła twarz w jego dłoń.
- Już zawsze będziemy
razem. Obiecują. - Uśmiechnął się delikatnie. - A teraz idź do
domu. Musisz odpocząć.
- Niee, jeszcze nie. - Usiadła
wygodniej, opierając się o jego łóżko. - Ale Ty odpocznij. Nie
mów już nic, nie męcz się. - Pogłaskała jego policzek.
Nie
protestował już. Wiedział, że jak się uprze to i tak zostanie, a
sam też chciał ją zatrzymać przy sobie. Po jakimś czasie zaczęły
jej się zamykać oczy, chociaż sama próbowała przekonać Artura,
że wcale nie jest zmęczona. Delikatnie poruszył ręką, którą
trzymała. Natychmiast otworzyła oczy.
- Tusia.. Idź.
- …
- No idź.. Odpoczniesz i wrócisz rano. Wrócisz?
- Wrócę.
- Uśmiechnęła się. Przez chwilę jeszcze siedziała wpatrując
się w niego. W końcu nachyliła się nad nim, całując go w czoło
i wstała, jednocześnie schylając się po torebkę. Jednak zrobiła
to zdecydowanie zbyt gwałtownie, bo zakręciło jej się w głowie.
Natychmiast usiadła z powrotem, przymykając oczy.
- Natalia? -
spojrzał na nią badawczo, z wysiłkiem podnosząc głowę, nie
zważając na ból.
- W porządku. Za szybko wstałam.. -
Odetchnęła głęboko. - Już dobrze.
- Na pewno?
- Tak.. No,
to idę. Powoli. - Uśmiechnęła się.
Kiedy znalazła się
na korytarzu podeszła do automatu z wodą, nalewając sobie do
plastikowego kubeczka. Zrobiła kilka łyków i poczuła się od razu
lepiej. Jednocześnie jednak wróciły do niej słowa Iwony. Coś
było inaczej, czuła to.
Kiedy wyszła z windy na parterze, w
oczy rzucił jej się szyld szpitalnej apteki. Zatrzymała się,
zastanawiając się przez moment. W końcu weszła do środka, stając
w niewielkiej kolejce.
***
Kiedy wróciła do domu, zdjęła płaszcz i usiadła
przy stole, wyjmując z torebki niewielkie pudełeczko. Bała się,
chociaż z drugiej strony... jednak mimowolnie, kiedy pomyślała, że
może Iwona ma rację, na jej twarzy pojawiał się delikatny
uśmiech. Tylko.. czy to był odpowiedni moment? Ostatnio tyle się
zmieniło, teraz postrzał Artura..
W końcu wstała, kierując
się do łazienki. Im dłużej zastanawiała się nad tym, tym
bardziej się tylko denerwowała.
Wróciła do kuchni kilka minut
później. Odłożyła na stół test i podeszła do okna czekając
na wynik. Chciałaby, żeby ktoś teraz z nią był, ktoś z kim
mogłaby podzielić się swoimi obawami, kto by ją po prostu
przytulił... Nie zauważyła nawet kiedy minęło 10min, po których
według tego co było napisane na opakowaniu, powinien być już
wynik. Usiadła ponownie przy stole, bojąc się jednak sięgnąć po
niewielki przedmiot. W końcu wzięła go do drżącej dłoni i po
chwili biorąc głęboki oddech, odwróciła wierzchem do góry.
Wynik był jednoznaczny – wyraźnie malowały się dwie kreski.
Serce zaczęło jej bić sto razy szybciej, a w oczach pojawiły się
łzy. Sama nie było pewna, czy były to łzy strachu, czy może
szczęścia. Gdzieś w środku, miała na to nadzieję, ale.. jej
życie miało się teraz odwrócić o 360 stopni. Życie jej i
Artura. Miała pojawić się w nim malutka istotka.. Położyła
niepewnie dłoń na swoim zupełnie płaskim brzuszku. Nie potrafiła
uwierzyć, że tam, w środku, nosi nowe życie... Maleństwo, za
które będzie odpowiedzialna 24 godziny na dobę..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz