"miłość, to najpiękniejsze sacrum / więc nie traktuj jej jak kontraktu / który zrywasz, gdy dzień masz gorszy / kiedy zyski chwilowo są mniejsze niż koszty / sacrum nie zmieni lekki podmuch wiatru / to źródło, którego nikt nie może zatruć"

niedziela, 7 lipca 2013

8.

- Proszę... - Lekarka uśmiechnęła się do niej przyjaźnie, wskazując krzesełko naprzeciwko biurka. - Słucham panią.
Drżącym ze zdenerwowania głosem wyjaśniła o co chodzi, odpowiedziała na kilka pytań. Następnie pani doktor zaprosiła ją na badanie USG.
Leżała wpatrując się w monitor, na którym jednak niczego nie potrafiła dostrzec.
- Tutaj – lekarka wskazała niewielki punkcik. - To pani dziecko.
- Dziecko... - wyszeptała, ze łzami w oczach.
- Prawdopodobnie początek piątego tygodnia. - Kobieta uśmiechnęła się do niej ciepło.
Nie potrafiła opanować łez, które zaczęły po chwili spływać po jej policzkach. Maleńka plamka na ekranie była jej maleństwem, które nosiła w sobie.

***

Siedziała zawinięta w koc z kubkiem ciepłej herbaty w dłoniach. Obok niej leżały wydruki z badania USG. Za każdym razem, gdy na nie patrzyła w jej oczach znowu zaczynały iskrzyć się łzy. W pewnym momencie z rozmyślań wyrwał ją dzwonek do dzwoni. Niechętnie spojrzała na zegar, który wskazywał 20, odstawiła kubek i powoli wstała, przechodząc do przedpokoju. Za drzwiami zastała Iwonę.
- Cześć, nie przeszkadzam? - Kobieta uśmiechnęła się do niej.
- Nie, wchodź.. - odsunęła się, otwierając szerzej drzwi.
- Wiem, że jest już późno, ale musisz mi podpisać zamówienie. Leszek uparł się że jutro rano musi to wysłać..
- Jasne, chodź. Napijesz się czegoś? - Zapytała, kierując się do kuchni.
- Ja tylko na chwilę.. - Wyjęła z torebki teczkę i wyciągnęła ją w stronę dziewczyny.
- Wybrałaś coś? - Spojrzała kątem oka na Iwona.
- Pierwsza oferta jest najlepsza.
- Okej.. - sięgnęła po długopis i podpisała wskazaną kartkę.
- Natalia...
- Tak? - podniosła głowę w stronę Szwed.
- Wszystko w porządku? - spojrzała na nią uważnie.
- Tak... - początkowo nie bardzo zrozumiała o co jej chodzi. Dopiero po chwili jej wzrok padł na leżące na łóżku obok wydruki. Na jej twarzy od razu pojawił się uśmiech. - Nie chciałam na razie nikomu mówić... - podeszła do łóżka, biorąc kartki do ręki. - Tutaj... Miałaś rację.. - znowu, kolejny jej oczach pojawiły się łzy
- Jesteś w ciąży...


3 komentarze:

  1. Cudowne opowiadanie! Mam nadzieję że kiedyś sobie o nim przypomnisz... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo! ;)
    Pamiętam cały czas, tylko jakoś ostatnio mało z którym się lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo za dużo marudzisz, siostra!

      Nie wystarczy, że my się z nim lubimy? ;>

      Usuń

Etykiety